Legendy

Z naszą dzielnicą związane są trzy krótkie legendy opowiadające o historii malowniczych skałek – ostańców erozyjnych – rozsianych w najbliższej okolicy szkoły. Ciekawa jest też historia „Przeprośnej Górki”.

„Zapadnięty Kościół”

Niedaleko za mostem w Mirowie, na lewym brzegu Warty, wznosi się kilkunastometrowa skała o nazwie „Zapadnięty Kościół„.Legenda głosi, że w tym miejscu stał na wzgórzu drewniany kościółek. Mieszkańcy pobliskich wiosek przychodzili do niego w niedziele, ale w czasie nabożeństwa głośno rozmawiali, załatwiając swe sprawy, a nie uczestnicząc we mszy świętej. Gdy doszło już do tego, że kłótniami zagłuszali modlitwy, wzburzony ksiądz staruszek doniosłym głosem wypowiedział zdanie: „Jeżeli tak ma być dalej, to niech nas święta ziemia pochłonie…”. I tak się stało. Ziemia rozstąpiła się, w powstałą szczelinę zapadł się kościół z księdzem i opanowanymi przez diabła ludźmi, a skała znów zamknęła się nad nimi. Podobno do dziś, jeżeli przechodzi się tamtędy o północy, słychać bicie dzwonów i jęki pokutujących. Legenda ta przypomina, że należy szanować miejsca święte.

„Jaś i Małgosia”

Dwie skałki „Jaś i Małgosia” stoją w pewnym oddaleniu od obecnego prawego brzegu rzeki (przed regulacją Warta płynęła tuż przy skałkach). Według legendy, w miejscu tym stała uboga chatka, w której mieszkała babcia z wnuczętami-sierotami: Jasiem i Małgosią. Babcia bardzo kochała swe wnuczęta i wyręczała je we wszystkich pracach. Dzieci tylko się bawiły. Pewnego razu staruszka zachorowała i nie mogła wstać z łóżka. Poprosiła wnuki, aby przyniosły jej „żywej wody” z pobliskiego źródełka. Dzieci wzięły dzbanuszek i szybko wybiegły z chatki. Ale po drodze najpierw zaczęły się bawić, zapominając o babci, a potem zmęczone stanęły obok siebie, patrząc na piękny widok pradoliny oświetlonej zachodzącym słońcem. Babcia – cierpiąca już cały dzień – westchnęła: „Nie wiedziałam, że moje wnuczęta mają kamienne serduszka”. Kiedy wypowiedziała ostatnie słowo, dzieci zamieniły się w przytulone do siebie skały. Pod taką postacią będą pokutowały do końca świata. Legenda uczy, aby pomagać potrzebującym i przypomina o karze za niewdzięczność.
Źródło, o którym mowa istniało jeszcze niedawno; po wojnie, po przyłączeniu Mirowa do Częstochowy, właśnie z ujęć obok skałek przez długi czas zasilane był miejskie wodociągi.

„Prząśniczki”

Skałki „Prząśniczki” leżą nieopodal rzeki – na południowym stoku lasku jaskrowskiego. Jak mówi legenda – stała tam obszerna chatka jednych bardziej zamożnych mieszkańców tej okolicy. W domku całymi dniami przędły trzy siostry. Tak bardzo lubiły to zajęcie, że wykonywały je również w niedziele – zamiast uczestniczyć we mszy świętej. Za karę zostały zamienione w trzy stojące skały, nazwane „Prząśniczkami”. Pod taką postacią pokutują całymi dniami, a przędą tylko o północy. Tak ma być do skończenia świata. Nauka z tej legendy: pamiętaj, abyś dzień święty święcił.

„Przeprośna Górka”

Historia nazwy „Przeprośna Górka” jest za to całkiem prawdziwa: z tego wartego obejrzenia wzgórza licznie idący do Częstochowy pielgrzymi po raz pierwszy mogą zobaczyć wyniosłą wieżę Klasztoru Jasnogórskiego. Co roku kilkanaście tysięcy uczestników Pieszej Pielgrzymki Warszawskiej zatrzymuje się na „Przeprośnej Górce”, by po rozmowach z księżmi przeprosić się nawzajem za dotychczasowe uchybienia i po wzajemnym wybaczeniu wszelkich win ze spokojem w sercu stanąć przed obliczem Matki Bożej. Tędy przechodzą również niektóre grupy innych pielgrzymek idących z kierunku wschodniego: podlaskiej, lubelskiej, chełmskiej, kieleckiej – łączące się potem w jeden nurt tuż przy naszej szkole.
Tam też obok zabytkowej kapliczki z 1932 r. jest zbudowany kościół, w którym co roku w Wigilię odprawia się „żywą Pasterkę”. Roztaczające się dookoła piękne widoki przez cały rok ściągają na weekendy mieszkańców centrum Częstochowy.

Źródło: http://www.kultura.lodz.pl/